Nasze lokaty zagrożone

Za niecałe 5 miesięcy przestaną istnieć tzw. depozyty “antybelkowe”. Związane jest to z wejściem w życie zmian regulacji podatkowych. Oznacza to, że już od 1 lipca zapłacimy podatek Marka Belki od środków zgromadzonych na lokatach z kapitalizacją dzienną. Związane to będzie ze zmianą zasad zaokrąglania podatku od zysków osiąganych m. in. z lokat bankowych. W efekcie nawet od środków ulokowanych na lokatach z kapitalizacją dzienną będzie naliczany podatek od zysków kapitałowych.

 

Co to oznacza dla przeciętnego Kowalskiego? Ni mniej ni więcej jak spadek dochodów z ulokowanych na kontach oszczędności. Jednak nie należy od razu wpadać w panikę. W dalszym ciągu będzie istniała możliwość uniknięcia opodatkowania Belki. Chodzi tu mianowicie o poliso-lokaty zwane też polisami lokacyjnymi. Jest to produkt bankowy, stanowiący połączenie lokaty i ubezpieczenia, choć w rzeczywistości stanowi on ubezpieczenie na życie. Działa na prostych zasadach. Bank daje gwarancję na wypłatę ulokowanych na poliso-lokatach pieniędzy wraz z powstałymi w określonym okresie odsetkami, które zgodnie z prawem, jako świadczenie ubezpieczeniowe, nie wymagają opodatkowania.

Obecnie poliso-lokaty posiada w swojej ofercie 11 banków. Niestety są to jednak oferty głównie długo oraz średnio terminowe, a wypracowane przez nie zyski są znacznie niższe niż najbardziej opłacalne lokaty z kapitalizacją dzienną. Jednak ich fenomen polega na tym, że gdy przestanie istnieć możliwość lokowania pieniędzy na “antybelkowych” depozytach, to właśnie one będą przynosiły największe zyski z oszczędności.